Braki w sakiewce [felieton] Źródło: Filipinka Autor: K. Nosowska Data: 2000-12-01
Jeżeli jesteś biedna, noś swoją biedę z dumą. Jeśli masz niemodne stroje, uczyń z tego walor, stań się ekscentrykiem. Nie proś się o względy, a przede wszystkim nie dołuj się.
Cześć! To był zwyczajny dzień w Łosiu. Kończyliśmy dopijać poranną kawę, narzekając na cały świat i siebie samych. Trzeba rzec, że stężenie doła w organizmie przekroczyło dopuszczalną granicę. Jednak dalecy byliśmy od podejmowania decyzji o rozstawaniu się z życiem, gdyż opisywany stan jest nam aż zbyt dobrze znany, by się nim specjalnie przejmować. Po kawce postanowiliśmy się udać do pobliskiego sklepiku w celu nabycia artykułów pierwszej potrzeby. Do ściany sklepiku przybito tablicę, na której bez narażania się na przykrości można umieszczać ogłoszenia i informacje. Z ciekawości przystanęliśmy. Ktoś chciał sprzedać parę hektarów ziemi. Pomyślałam, że jeśli okaże się, iż dysponujemy odpowiednią kwotą, to można by ewentualnie rozważać taką możliwość. Wiem, ledwo daję sobie radę z marnym tysiącem metrów, a postanawiam porwać się na hektary... Jednak jakiś głos wewnątrz mnie krzyczał: "Idź na całość!!!".
No to wchodzimy do sklepu, pytamy, kto chce pozbyć się swojej ziemi. Okazało się, że autorką ogłoszenia jest przeurocza pani sprzedawczyni. Umówiliśmy się, że przyjedziemy i zobaczymy. Na miejscu naszym oczom ukazała się mata chatka, stodoła o mocno nadwątlonej przez niedawne wichury konstrukcji, ogródek, zwierzęta i gospodarze. Pani gospodyni przedstawiła nam swojego męża i malutkiego synka. W chatce doliczyłam się trzech małych izb, metraż zadowalający dla trzech osób. Okazało się jednak, że pozostałe dzieci (sześcioro) są akurat w szkole... Wiecie, jak słabo jest teraz z pracą i ogólnie z pieniędzmi. Szczególnie na wsi ludzie mają przerąbane. Domyślacie się zatem, że było tam niezwykle ubogo, z akcentem na "niezwykle" i z drugim akcentem na "ubogo".
Po co o tym piszę? Otóż nieprawdopodobne było to, że nawet przez sekundę trwającego niemal godzinę pobytu w gospodarstwie nie udało mi się zauważyć śladu depresji czy biadolenia. No wiadomo, że chcieliby mieć więcej pieniędzy, ale mają szczególny dar dostrzegania jasnych stron nawet w najciemniejszych przejawach rzeczywistości. Byli tak spokojni, opanowani, uśmiechnięci, że stali się dla mnie na moment zwierciadłem, w którym z łatwością dostrzegłam to, jaka jestem beznadziejna. Kiedy wróciliśmy do domu, spytałam Redbada: "Masz jeszcze jakieś problemy?". Odpowiedział: "Nie, żadnych". A ja dodałam, iż zgadzam się w całej rozciągłości. Przed snem gorączkowo starałam się przeprosić Pana za bezpodstawne skargi, żeby nie powiedzieć: bluźnierstwa.
Tak naprawdę to tematem dzisiejszych rozważań jest bieda. Oglądałam któryś z odcinków młodzieżowego programu, w którym młodzi ludzie wypowiadali się na temat sytuacji swoich rówieśników, pozbawionych środków pozwalających uczynić życie bardziej kolorowym. Okazało się, że ci, którzy nie mają kasy są poza głównym biegiem zdarzeń. Nie mogą liczyć na przyjaźń, miłość... Wynikałoby z tego, że prawdą jest, iż wszystko opiera się na jakimś interesie lub, inaczej mówiąc, nie jest bezinteresowne. Postawa tzw. bananów jest słaba i pozostaje tylko liczyć, że któregoś dnia spłynie na nich oświecenie i pojmą, na czym polega istota odrzucenia i jak wiele cierpień przysparza.
Jeżeli jesteś biedna, noś swoją biedę z dumą. Jeśli masz niemodne stroje, uczyń z tego walor, stań się ekscentrykiem, który rozumie fakt, że moda to chęć przynależności do bezosobowej grupy wzrastająca na gruncie braku odwagi. Nie proś się o względy a przede wszystkim nie dołuj się. Historia pokazuje, jak wielu spośród wielkich ludzi żyto w nędzy Jedyne, co mieli, to osobowość. Osobiście wolę zabłysnąć w towarzystwie lotną myślą niż zasłużyć na pochwałę w kolorowym piśmie z modą. Jeżeli zaakceptuje się braki w sakiewce jako normę, można bez kompleksów przystąpić do oczarowywania świata mądrością, intelektem, dowcipem. Los lubi płatać figle. Schemat od pucybuta do gwiazdy jest powszechnie znany. Rzadko wspomina się o młodych ludziach, którzy mieli wszystko, świetną bazę dla dorosłej samodzielności, a zostali zblazowanymi, szastającymi kasą rodziców, nudnymi mułami, śmigającymi z imprezy na imprezę, niezdolnymi do prawdziwego współczucia, miłości i przyjaźni, po których ślad zaginie, gdy oddadzą ostatnie tchnienie.
Są oczywiście i tacy, którzy mają wszystko i potrafią się tym dzielić. Nie robią afery ze stanu posiadania, co umożliwia im nawiązywanie kontaktów z ludźmi posiadającymi mniej. Mają świetną okazję do pomagania innym na poziomie materialnym. Jeżeli komuś marzną stopy w zimie, to cenniejsze bywa kupienie obuwia niż opowieść o tym, że wkrótce nadejdzie wiosna i stopy przestaną boleć z zimna. Fajnie jest, jeśli udzielając pomocy, nie liczy się na nic więcej niż zwykłe: "Dziękuję"...
No to nawymądrzałam się znowu. Dziękuję za cierpliwość. Na zakończenie chciałabym się zwrócić do ludzi, którzy byli na moim koncercie w Rzeszowie. Jakaś osoba na forum dyskusyjnym na mojej stronie internetowej powiedziała, że dopuściłam się stwierdzenia, jakoby na ów koncert przybyto "bydło". Nie mam zamiaru gęsto się tłumaczyć, powiem tylko, że w moim słowniku nie ma takiego słowa i każda osoba śledząca moje wypowiedzi lub działalność artystyczną wie, że nie może to być prawda. Zbyt szanuję człowieka jako takiego, by pozwolić sobie na takie akcje. Mam nadzieję, że osoba, która wpakowała mnie w to zamieszanie, doświadczy za karę palenia w przełyku. Pozdrawiam, w szczególności "urażonych rzeszowian".
Materiał zgromadził(a): Szlachcic
|